Ona

 

Zdarza się tak, że budzimy się pewnego ranka, otwieramy oczy i nagle świat wydaje się być zupełnie inny niż wtedy, gdy kładliśmy się spać. I chociaż nie minęło więcej niż kilka godzin, czujemy się trochę obcy względem samych siebie i względem tego nowego zastanego świata. Tak jakby poranne światło teraz właśnie odkryło przed nami sprawy, które wcześniej skrywały się w mroku. Co prawda, od początków swego istnienia ludzie szukali sposobu, aby pomóc swojej świadomości i pokonać granice postrzegania. Udało im się odkryć kilka sposobów na dotarcie do oświecenia. I czasem doznają go na drodze długich medytacji połączonych z ascezą, a czasem wystarczy… szczypta wspomnień, garść tajonych długo uczuć, do smaku przyprawione alkoholem, upieczone  w sprzyjających okolicznościach, aby życie zupełnie zmieniło swój smak, kolor oraz zapach…


Obudziła się. Otworzyła oczy i zaraz tego pożałowała. Promienie późno porannego słońca, przedzierające się przez szczelinę pomiędzy zasłonami, drażniło źrenice. Zacisnęła powieki i spróbowała ponownie zasnąć. Jednakże myśli o rzeczywistości zaczęły powoli pojawiać się w jej głowie, uniemożliwiając poddanie się rozkosznej nicości. Pomyślała o bólu głowy, który już zaczynał dawać się we znaki i o wzroście jego natężenia z chwilą, gdy tylko zbierze w sobie na tyle siły, aby stawić czoła temu, co nieuniknione.

Wreszcie ponownie otworzyła oczy i spojrzała na lewą stronę swojego łóżka. On wciąż tam leżał. Mogła więc zapomnieć o myśli, która przemknęła jej przed chwilą przez głowę. To nie był sen, wybryk jej wyobraźni, iluzja powstała po pijackiej nocy. Obecność męskiego ciała leżącego tuż obok w jej łóżku, była niezaprzeczalnym faktem. Widziała go, czuła i słyszała jego równomierny oddech wskazujący na to, że jeszcze śpi. Mogła go nawet dotknąć. Podniosła dłoń, skierowała w stronę jego ust i zatrzymała tuż nad nimi. Poczuła ciepło jego oddechu na opuszkach palców. Nie miała jednak odwagi opuścić dłoni i poczuć tego, jak miękkie są jego usta. Próba cofnięcia dłoni również zakończyła się niepowodzeniem, jakaś siła ciągnęła ją w kierunku tego rozgrzanego ciała. Jej dłoń zawisła więc w powietrzu. Prawie go dotykając, powoli, zaczęła obrysowywać palcem najpierw górną a potem dolną wargę. Obie były pełne, górna warga z lewej strony lekko pełniejsza. Mimowolnie zwilżyła swoje usta. Jej oddech zsynchronizował się z oddechem, który czuła na swoich palcach. Czuła, jak robi jej się coraz bardziej gorąco.

Powodowana przypływem nowo odkrytej ciekawości zaczęła przyglądać się jego twarzy, w sposób, w jaki jeszcze nigdy tego nie robiła. Wczoraj zobaczyła go po raz pierwszy od pięciu lat. Spoglądała więc na kogoś, kogo znała odkąd tylko sięga pamięcią a jednocześnie nie mogła oprzeć się wrażeniu, że patrzy na kogoś obcego. Poczuła się onieśmielona. Co ona zrobiła najlepszego? Jak mogła dać się ponieść i wylądować z nim w łóżku? Jednak nie chciała tracić cennych chwil, które dzieliły ją od nieuchronnego momentu, w którym obiekt jej badań obudzi się i nic nie będzie już takie jak kiedyś.

Jej dłoń zaczęła sunąć wyżej. Ponad ustami i lekkim zarostem uniosła się ponad wąskim, prostym nosem. Potem minęła wysokie czoło. Ostrożnie zarysowała krawędzie kosmyków spływających mu na czoło. Miał ciemne gęste włosy, które zawsze były trochę za długie i trochę zbyt rozczochrane niż chciałaby tego jego matka. On uważał, że jeśli przykryje nimi twarz, to nikt go nie zobaczy, schowa się przed światem. Tak przynajmniej zawsze powtarzał. Całował matkę w czoło i obiecywał, że je zetnie. Przypomniała sobie, jak kilka godzin temu, jej palce wędrowały po tych włosach… Poczuła ciepło przepływające przez całe ciało.

Czy czuła się nieswojo? Musiała skupić się i pomyśleć. On zawsze wmawiał jej, że za dużo myśli, rozbija wszystko na drobne cząstki, poddaje wszystko absurdalnej analizie, zapominając o tym, że czasem można połączyć zupełnie różne elementy i stworzyć doskonale kompatybilną całość. Odetchnęła głęboko i zacisnęła powieki, czując, że zaczyna się gubić.

Powróciła do przerwanego zajęcia. Tak, jakby to był jedyny sposób na zebranie na myśli, nie poddanie się panice. Spojrzała na jego gładką klatkę piersiową. Rytmicznie unosiła się i opadała. Skierowała dłoń ku jego lewej piersi i przytrzymała ją tuż nad czarnym tatuażem przedstawiającym smoka. Zrobił go, gdy skończyli liceum. Mówił, że chce zawsze pamiętać o tym, że musi za wszelką cenę pozostać wolnym i silnym. Przypomniała sobie marzenia o tym, że mogą coś zmienić. Wtedy to coś, wydawało się zawsze takie ogromne. Dzięki niemu ona też czuła się silna. Minęło tylko kilka lat, a ona nie czuła już tej siły. Była zupełnie inną osobą. Czy on też się zmienił? Powoli obrysowała kontury smoka. Zazdrościła mu wtedy tej siły i wiary. Nigdy nie miała odwagi zrobić czegoś szalonego, poddać się chwili. Nigdy nie powiedziała mu, że nie chce być już jego przyjaciółką. Że chce więcej. A potem on skończył szkołę, wyjechał. I zabrał całą siłę ze sobą. A ona została i musiała nauczyć się być bez niego. I jak już zaczęło jej się wydawać, że potrafi, wrócił. I teraz ta siła leżała koło niej. Kusiła. A ona znowu się bała. Ta siła była jak supernowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s